Mając to pokazane, co mogę zrobić, wiedząc, że myśli wyższego stopnia mogą modelować myśli niższego stopnia (nigdy na odwrót). NLP na przykład jest na samym końcu łańcucha, a rewolucjonizuje moje życie.Dzisiaj usłyszałem jak Bandler mówił (tłumaczenie bardzo rozmyte):
"Często ludzie czekają aż wydarzy się coś co wprawi ich w dobry nastrój, czasami próbują wywołać coś, co będzie w stanie to zrobić, ale prawda jest taka, że jeśli nie jesteś w stanie wygenerować pozytywnego uczucia, to nic nie jest w stanie go u ciebie wywołać. Prawidłowa kolejność jest taka, że najpierw ty czujesz się dobrze, a potem wywołujesz pozytywne wydarzenie".
Myślę, że dzieje się tak dlatego, że:
Pozytywne emocje nie są wywoływane przez to co nas spotyka, to są tylko nasze reakcje na to co nas spotyka. Może i reakcje są uwarunkowane, ale uwarunkowanie można przerwać, zmienić, odwrócić zrobić z nim co tylko chcesz. Równie dobrze możesz sobie odpuścić ten wysiłek i wywołać uśmiech od zaraz, ponieważ uśmiech jest w stanie modelować twoje myśli, a one modelują twoje emocje, a one modelują twoje samopoczucie.
Nie wydaje mi się, by określenie dlaczego robimy to co chcemy było trudne. Zrobiłem to powyżej. Czasami jednak zdarza się, że robimy coś, czego — jak się nam wydaje — nie chcemy. Moim zdaniem dzieje się tak wtedy gdy występuje konflikt dwóch czynników motywujących. Na przykład jeśli wiesz, że coś jest dla ciebie dobre w dłuższym terminie, np zdrowe odżywianie się, a coś innego jest dobre tylko w krótkim terminie, np zjedzenie tabliczki czekolady, to występuje konflikt terminów. Naturalna dla człowieka preferencja czasowa będzie zawsze pchać nas w kierunku bliższego terminu, a tzw rozsądek jest oczekiwaniem dobrego rezultatu w dłuższym terminie.
Kolejnym problemem jest dychotomia emocjonalnego mechanizmu podejmowania decyzji. Z jednej strony uciekamy od cierpienia, a z drugie dążymy do szczęścia. Może się zdarzyć, że ucieczka od dużego i długiego cierpienia w długim terminie nie przeważy ucieczki od mniejszego cierpienia w krótkim terminie (np pójście do dentysty), albo dążenie do krótkoterminowej większej przyjemności, którą natychmiast zastąpi duże cierpienie przeważa dążenie do długoterminowego braku tej przyjemności i braku cierpienia (zachowania kompulsywne).
Jakie wnioski?
Zgodnie z tym co mówi Bandler: "Rather than doing something out of desperation - you should do everyghing out of fascination."
1. Jeśli możemy coś zrobić uciekając od cierpienia bądź dążąc do przyjemności, zawsze wybieramy to drugie.
2. Jeśli nie masz pojęcia jakiego zakończenia CHCESZ, może się okazać, że sam doprowadzisz do zakończenia jakiego NIE CHCESZ. Dlatego jedną z najważniejszych rzeczy jest wiedzieć czego się CHCE. Wtedy konflikt terminów będzie występował bardzo rzadko.
3. Modelując swój nastrój tu i teraz nigdy nie bądź zuchwały. Nie oczekuj, że w sekundę z ponuraka zmienisz się w wesołka. Zamiast tego ja mówię sobie: "Jestem pewien, że mogę zmienić swój nastrój o odrobinkę, poczuć się troszeczkę lepiej, założyłbym się, że tyle potrafię". Wszystkie emocje działają jak sprężenie zwrotne (najlepiej to widać na przykładzie strachu), więc jeśli tylko znajduję się na dobrej drodze, tworzę pętle, która po pewnym czasie sprawia, że moje samopoczucie przerasta moje najśmielsze oczekiwania!