sobota, 6 listopada 2010

Przesuń swe granice!

Każdy z nas ma w swojej głowie granice tego co dopuszczalne. Granice te są ustanowione prze społeczeństwo i różnią się dla poszczególnych społeczeństw, ale także dla poszczególnych jednostek.
Łatwo określić to co jest absolutnie niedopuszczalne z konkretnego punktu widzenia. Np. niedopuszczalne jest chodzenie nago po ulicy z punktu widzenia utrzymania swego dobrego wizerunku w społeczności. U większości ludzi jednak, istnieje „bufor bezpieczeństwa” pomiędzy tym co absolutnie niedopuszczalne, a tym na co rzeczywiście sobie pozwalają. Zobrazuje to w następujący sposób:














Oczywiście nie odnosi się to do wszystkich typów zachowań. Niektóre kategorie zachowań w ogóle nie posiadają granicy ostracyzmu społecznego, albo jest ona bardzo trudna do przekroczenia (np. trudno przesadzić z empatią). Jednak twierdzę, że w przypadku tego typu zachowań także posiadamy granice, których zwykle nie przekraczamy, a można się zastanowić, czy nie warto byłoby te granice przesunąć.
Nie zawsze także mamy do czynienia z typowym kontinuum, wizualizacja ta, to bardzo duże uproszczenie.

Obszary i zasięg tych granic, jak już pisałem, różnią się nie tylko w ramach społeczeństw, ale także wewnątrz danego społeczeństwa. Są ludzie, którzy pozostając w ramach tego co dopuszczalne, mają bardzo niewielkie pole dyskomfortu, są to ludzie otwarci, przeważnie głośni i nie odczuwający skrępowania(ekstrawertycy). Inni natomiast zawężają maksymalnie zakres swych zachowań, ustalając swą indywidualną granicę w bardzo bezpiecznej odległości od ostracyzmu społecznego, pozbawiając się w ten sposób wielu możliwości i okazji (introwertycy).
Jeśli tylko ktoś zechciałby poszerzyć wachlarz swych możliwości, najlepszym sposobem byłoby przesunąć swą indywidualną granicę możliwie blisko społecznie nieprzekraczalnej granicy ostracyzmu społecznego. Wydaje się to naturalnym i logicznym ruchem, dlaczego więc tego nie robimy? Moim zdaniem, margines bezpiecznych zachowań jest wypadkową zaufania do samego siebie i lęków przed nieznanym.
1) Im mniej sobie ufam, tym jestem bardziej zachowawczy, czyli nie jestem skory do podjęcia ryzyka, które mogłoby przynieść mi znaczne korzyści. Podobne zjawisko obserwujemy w wielu dziedzinach życia. Im mniej czujemy się pewni (lub im bardziej na czymś nam zależy), tym mniejsze ryzyko jesteśmy skłonni podjąć. Między innymi dlatego najważniejsze sprawy w życiu stoją w miejscu. Im mniej sobie ufam, tym bardziej się obawiam, że sobie zaszkodzę, jeśli tylko pozwolę sprawom wymknąć się spod kontroli. Nawet jeśli kiedyś zdarzy mi się zrobić coś nieprzewidywalnego to przestrzegając swego „ciasnego” rewiru zachowań dopuszczalnych, buduję obraz osoby statycznej, której łatwiej wybaczyć rzadkie potknięcia.
Im bardziej sobie ufam, tym pewniej mogę poszerzać zakres moich możliwych zachowań.
2) Lęk przed nieznanym towarzyszy wszystkim ludziom. Jest to naturalna ewolucyjna reakcja. Boimy się nowych czynności, ludzi, obszarów, zachowań. W miarę ich poznawania „przestrzeń” się otwiera i możemy pozwolić sobie na więcej. Jedynym sposobem na pokonanie lęku przed nieznanym jest zmierzenie się z nieznanym.
Metodą na zaufanie sobie i pokonanie lęku przed nieznanym, a tym samym przesunięcie swej indywidualnej granicy i otworzenie sobie niezliczonej liczby nowych możliwości są wizualizacje. Bardzo trudno jest nagle zmienić wzorce swych zachowań. Dzięki wizualizacjom, w których wyobrazimy sobie siebie w różnych tego typu sytuacjach, poczujemy się pewniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz