Zauważam u siebie (to dobrze!) dziwne zjawisko. Nazwałem je wypieraniem. Polega to na tym, że wydaje mi się, że niewygodne tematy spycham we własnej głowie na dalszy temat i szybko wynajduję im temat zastępczy, zwykle nie związany wogóle z tematem wypartym. Kiedy zauważyłem to u siebie, próbowałem jeszcze wrócić do tematu wypartego, ale nie miałem pojęcia co to był za temat. Mimo to, co jakiś czas utrzymuje się u mnie to wrażenie, że coś zostało zapomniane, i nie chodzi tutaj o przeoczenie czegoś, a o niemalże umyślne (choć nieświadome, wiem, jak to brzmi) opuszczenie drażliwego tematu. Temat ten może być drażliwy dlatego, że nie zgadza się z moją ogólnie przyjętą linią samego siebie (nawet jeśli zaprzeczam zwykle istnieniu takiej linii), może też być to temat który jest po prostu bolący, może chodzi o tło rodzinne, jakże bolesne ostatnio. Nie wiem, ale mam wrażenie, że jest to raczej za każdym razem coś innego, a z pewnością nie jest to za każdym razem to samo. To tyle na temat wypierania, mam nadzieję, że będę jeszcze o tym myślał, może kiedyś to przeczytam, może na coś jeszcze wpadnę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz