piątek, 2 stycznia 2009

Dlaczego nie jestem pępkiem świata

Punkt widzenia, czyli perspektywa danego cżłowieka jest zmienną uwzględniającą bardzo wiele czynników. Doświadczenie, nastrój, nastawienie do danego otoczenia i warunków itp. Zwykle rozmawiając z kimś o czymkolwiek, nie zdajemy sobie sprawy jak różne są dla adwersarza realia, o jak odległych światach rozmawiamy udając, że chodzi nam o to samo. Odmienna perspektywa może tak zmienić rozmowę, że w założeniach zgadzający się ze sobą ludzie, będą toczyć zażarte kłótnie, po których na samym końcu uznają, że w gruncie rzeczy chodziło im o to samo. Jeśli tak uznają to jeszcze pół biedy. Zwykle rezygnują zanim to się stanie. To co napisałem powyżej może dla wielu wydawać się banałem. Ja jednak zawsze powtarzam, że zbyt często niedostatecznie przyglądamy się banałom, szukając drugiego i trzeciego dna tam, gdzie pierwsze tłumaczy wszystko.

Co nam daje spojrzenie na problem z perspektywy adwersarza? Przede wszystkim musi to być próba szczera. Prawdziwa zmiana skóry i wczucie się we wszelkie okoliczności, jakie nam są znane. Często w tym zadaniu najtrudniejsze jest to, że powinniśmy przyjąć, że osoba ta ma dobre intencje, a jedynie inaczej patrzy na problem (przykład odwiecznej wojny socjalistów z kapitalistami, gdzie szczerzy propagatorzy obydwu kierunków mają naprawdę na względzie dobro ogółu, a czasami tego nawzajem u siebie nie widzą). Podejmując taką próbę mamy wiele do wygrania. Po pierwsze rozszerzamy horyzonty o nowe sposoby myślenia. Jeśli wydaje ci się, że twój świat jest ciekawy, to najlepiej porównać go z innym światem, a to właśnie umożliwia takie "wejście w skórę" kogoś innego. Często też zyskujemy nowe światło na problem. Być może zauważymy coś nowego, aspekt którego nie widzieliśmy wcześniej, a być może dzięki nowemu spojrzeniu będziemy lepiej wiedzieć jak przekonać adwersarza do swoich pomysłów. Jak to zrobić? Niestety jest tylko jedna droga ku temu. Należy założyć, że nasz dyskutant ma rację. Tymczasowo - może, ale szczerze. Wtedy odkrywają się przed nami dotychczas nieznane obszary.

Jest jeszcze coś, bardzo ważnego. To świadomość, że nasz punkt widzienia nie jest jedyny i najlepszy (ogólnie nie można stopniować tak subiektywnej kategorii). To jest właśnie prawdziwe otwarcie na świat i nowe idee. Pozbycie się zbędnego balastu konieczności okopywania się na swoich pozycjach za wszelką cenę to otwarcie oczu na nową lekcję od życia. Nie twierdzę, że od dzisiaj będę ulegał w każdym sporze. Będę jednak próbował zrozumieć drugą stronę, zanim na siłę zacznę próbować urabiać ją by zrozumiała mnie. Jeśli po tym wszystkim uznam, że jednak mam rację. Będę miał nowe narzędzia do udowodnienia jej.

Jakie to wszystko różne od tzw. tolerancji, która jest brakiem odrzucenia. Najczęściej tolerancja oznacza brak agresji w stosunku do inności. Moim zdaniem to jest ślepa uliczka. Jeśli będziemy tolerować wszystkich i wszystko bez próby zrozumienia i postawienia się w czyjejś sytuacji, to zaczniemy dochodzic do coraz większych absurdów (no i odwieczny dylematy tolerancyjnych ludzi: gdzie kończy się tolerancja a zaczyna przyzwolenie na zło, czy należy tolerować nietolerancję, itp).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz