sobota, 25 kwietnia 2009

Przestrzeń dzięki której rządzisz

Istnieje pewna przestrzeń, która jest kluczowa dla naszej wolności. Na pierwszy rzut oka to jest chwila, ale gdy o tym pomyślę, to widzę ją bardziej jako stan, niż okres czasu. Pojęcie tej przestrzeni wytworzyło się u mnie pod wpływem książki Seven habits of highly effective people. Oczywiście żadnej idei nie da się przyswoić po prostu ją czytając. Musi ona znaleźć odpowiednie miejsce w naszej głowie, dojrzeć tam i wpasować się w pozostałe myśli, tak byśmy mogli ją przyjąć i w pełni zrozumieć.
Kto czytał książkę pewnie wie już o czym piszę, ale to co napiszę dalej jest moim własnym rozwinięciem tego pomysłu. Chodzi o uzmysłowienie sobie faktu, że pomiędzy każdym bodźcem a odpowiedzią na niego istnieje maleńka przestrzeń. Czasami w kategoriach czasu ta przestrzeń jest nie do zauważenia. Kiedy pojawia się nagłe zagrożenie (np. na drodze podczas prowadzenia samochodu), czas naszej reakcji jest liczony w milisekundach, a nam się wydaje, że reagujemy „natychmiast”. Oczywiście w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia najlepiej jest jeśli ten czas jest krótszy, a zakres reakcji jak najwęższy, przy jednoczesnym założeniu, że nasza reakcja będzie prawidłowa (co często nie jest oczywiste i wymaga długiego treningu). Jednak większość decyzji jakie podejmujemy na co dzień nie dotyczy bezpośredniego zagrożenia zdrowia. Są to zwykłe decyzje typu czy posmarować kromkę chleba masłem, czy położyć na nią tłusty kawałek baleronu itp. Niestety często te zwykłe decyzje traktujemy tak samo jak te zagrażające nam życiu – dokonujemy całkowicie mechanicznych wyborów bez kontemplacji ich następstw. Tak się dzieje w domu, w pracy, w relacjach międzyludzkich czy wreszcie podczas wyboru własnego nastroju na najbliższy wieczór (tak, tak, to też jest kolejny bezmyślny automat). Odbywa się to na zasadzie: Coś mnie zdenerwowało więc jestem zdenerwowany. Ten facet jest taki wkurzający, że zepsuł mi nastrój na cały dzień. W tych warunkach nie da się pracować. Ręce mi opadają jak na ciebie patrzę. Ludzka kreatywność w zakresie wynajdowania takich mechanizmów jest godna podziwu.
Teoria przestrzeni między bodźcem a reakcją mówi, że te mechanizmy są zupełnie sztuczne, a swoje istnienie zawdzięczają tylko nam samym. Jesteśmy zbyt leniwi by zatrzymać ten automat i skorzystać z wielkiej szansy jaką reprezentuje ta decydująca chwilka. W kategoriach czasu może to być zarówno sekunda jak i godzina, nie ma to znaczenia dla kogoś, kto i tak korzysta z tego samego wyuczonego mechanizmu (pamiętacie piosenkę Republiki „Psy Pawłowa”?), jednak w kategoriach horyzontalnego zakresu możliwych opcji, istnieje wielka różnica, gdzie wielość takich opcji niewątpliwie ma potencjał przejścia w jakość samej decyzji (reakcji). Innymi słowy osoba z niewielką przestrzenią bodziec –reakcja w odpowiedzi na np. „nierozumne” zachowanie partnera ma:
a) zrugać go
b) wyjść trzaskając drzwiami
Osoba z dużą horyzontalną przestrzenią bodziec – reakcja może:
a) jedna z powyższych opcji
b) próbować zrozumieć motywy takiego zachowania
c) wytłumaczyć swoje uczucia w sposób spokojny, nie wywołujący dalszego łańcucha negatywnych reakcji
d) inne warianty ograniczone tylko wyobraźnią.
Widzimy zatem jak przestrzeń bodziec – reakcja może wpłynąć na nasze życie. Jak zatem wykorzystać tą wspaniałą możliwość? Z początku wydaje się to być bardzo idealistycznym podejściem – nierealnym w rzeczywistym świecie, gdzie rządzą nasze emocje. Tymczasem w tym właśnie leży klucz. Przestrzeń bodziec – reakcja pozwala nam przejąć kontrolę nad emocjami, a nie odwrotnie.
Jak poszerzać swoją przestrzeń bodziec – reakcja? Poprzez myślenie. Złamanie każdego mechanizmu wymaga uwagi i innych mechanizmów gotowych do zastąpienia starego schematu. Takie nowe mechanizmy nie powstaną spontanicznie. Należy „na sucho” wyobrazić siebie w różnych sytuacjach przeszłych i przyszłych i zastanowić się: Jakie miałem – będę miał wyjścia. Czy można zareagować inaczej? Jaka reakcja byłaby lepsza od tej, która nasuwa mi się jako pierwsza? Początkowo niewielki obszar zacznie rosnąć i pęcznieć, aż zdamy sobie sprawę z oceanu różnych dróg jakie przed nami stoją. Czy nie tak właśnie wyobrażamy sobie wolność?
Kolejnym pomocnym punktem jest już całkiem dobrze udowodniona teza, że każda podejmowana decyzja w naszym życiu ma podłoże emocjonalne. Nawet wybory, które wydają się całkowicie logiczne i niezwiązane z emocjami jak np. wynik działania matematycznego, rodzą się za pomocą emocji (prawidłowy wynik na najbardziej podstawowym poziomie bardziej się nam „podoba”). Jeśli zatem każda decyzja ma związek z emocjami, to wszystko co musimy zrobić to „nafaszerować się” pozytywnymi emocjami, oczyścić się z niszczącego działania negatywnych uczuć takich jak zawiść, nienawiść, stres itp.
Osiągnięcie takiego zadania to nie lada wyczyn i pewnie nie udało się to nikomu w 100%, ale każdy krok w dobrą stronę wywrze ogromny wpływ na jakość życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz