Zastanawiałem się długo kto z nas nie jest zbrodniarzem. Kto nie bierze udziału w powszechnym szaleństwie i zniewoleniu. Odpowiedź brzmi: Nikt kogo znam. Sami budujemy więzienia w których ochoczo spędzamy swoje żywoty. Szczególnie zaś oko trzymamy na naszych współkompanach, aby im do głów nie przyszło by się wydostać. Spiskowa teoria dziejów jest napisana moją ręką.
Uczestniczę w produkowaniu. Jest to bardzo brudny proces, w którym udział bierze mnóstwo chemikaliów, po prostu wypuszczanych w atmosferę. Niektóre z nich składujemy i będziemy musieli kiedyś je „zutylizować”, czyli pozwolić by je zgodnie z prawem wylano bądź spalono. Bo coś trzeba z tym zrobić. Nie to jednak jest najgorsze. Najgorsze jest to, że jako świadomy człowiek uczestniczący w tym szaleństwie usprawiedliwiam wszystkich nieświadomych. Jeśli jak widać na moim przykładzie bycie świadomym w niczym nie pomaga, bycie świadomym przynosi jedynie moralną i osobistą klęskę przejawiającą się załamaniem życiowych stałych: celu, ochoty i dążenia do wolności.
Przede wszystkim zaś nie śmiej się z tego. Bankowcu, który wypuszcza na rynek finansowe produkty. Wypuszczanie na rynek finansowych produktów polega na tym, że pożyczam 100 ze świadomością, że klient będzie musiał oddać 200. Kiedyś to nazywano lichwą, teraz nowoczesną bankowością. Współczesne produkty kapitałowe charakteryzują się wielością opcji, wyborów, dodatkowych ubezpieczeń i programów pomagających okradać siebie samego w imię konsumpcji. Każda ta opcja jest zaawansowanym instrumentem, wyprodukowanym w zaciszu laboratoriów. Instrumentem sięgającym w przyszłość. Kupujesz teraz spłacasz potem. Zarabiałeś by kupić samochód, zarabiasz by kupić lepszy samochód, będziesz zarabiać by spłacić samochód, który już masz. Przez następne pięć lat. Nie posuwa to ludzkości o krok, że za meble swoje płacisz pieniędzmi banku, a potem pracujesz by bankowi oddać dwa razy tyle. Bank nadwyżką pieniędzy które od ciebie dostanie opłaci nowe wojny w imię zdobywania nowych rynków. Czy nie tak charakteryzujemy mądrych władców sprzed wieków? Rozszerzył terytorium kraju dwukrotnie, wojny zwyciężył, koronę zjednoczył. Tym się dobry władca charakteryzuje. Dobry władca kraju, banku, korporacji, kościoła, gazety, jednoczy nowe rynki, zdobywa nowe obszary, ekspansję przyśpiesza. Nikt nie musi być wtajemniczony w międzynarodowy spisek zniszczenia świata by to zrozumieć, a potem przejść do porządku dziennego.
A ty, dziennikarzu. Dla kogo piszesz? Piszesz dla siebie? Piszesz dla ludzi gagatku, to co się sprzeda. Dzięki temu, że wyobrazić sobie umiesz co ludziom się spodoba, za co zapłacą, możesz pisać na ich zamówienie zanim cokolwiek zamówią. Udziałowiec medialnego konglomeratu nie czyta twoich artykułów, historii, prawdy, rozrywki, śledztw, niczego. Tylko wykresy sprzedaży. Kiedy napisałbyś coś od siebie, dla siebie, skrawek prawdy, wyśmiany byś był, wygnany, zapomniany, wstyd by było znać ciebie. I ty swoimi informacjami, które o niczym nie informują, nie posuwasz wspólnoty naszej nigdzie indziej jak nad przepaść z której spaść nam przyjdzie.
Politycy nie knują w zaciszach gabinetów ja zniewolić ludzi. Politycy nie mają dyrektyw od finansjery świata jak okraść obywatela. Nie prowadzą potajemnych zborów w celu otumanienia ludzkości. Nie ma takiej potrzeby, a sądząc tak czy mówiąc ośmieszać się będziesz. Polityk chce być dobrym władcą, co pisać o nim będą. Czy to nie wystarczy? On chce jednoczyć rynki, zdobywać wyborców, a dzieciom swym dobrobyt zapewnić. Czy gorsze przesłanki czynów być muszą by ludzi zniewalać, otumaniać, okradać i panować nad nimi? Nie. Idąc w wybory lub w partię wstępując zbrodnie na sobie i ziemi popełniasz. Najlepsze chęci tobą kierują a owoce czynów twoich nie posuwają nas nigdzie indziej jak na wody gdzie wieczny sztorm zatopić nas musi. Nie wierzysz, to wyobraźnią swoją się zabaw i zostań prezesem partii rządzącej. W następnej chwili zostaniesz tym czego tak nienawidzisz teraz.
Na ziemi jest coraz mniej przemocy. Kobiety mają prawa, niewolnictwa prawie już nie ma. Ludzie coraz więcej mówić i pisać mogą. Wojny są bezpieczne, coraz mniej w nich gwałtów na zwyciężonych niewiastach i śmierci dzieci, których przewinieniem jest posiadanie oczu. Samochody i samoloty zabierają nas na urlopy w piękne ujarzmione krainy. Tymczasem ja mówię, że cywilizacją śmierci jesteśmy. Niszczymy ziemię, niszczymy wodę, niszczymy życie, zabijamy dla uciechy by mieć co w telewizorze pokazać. Wolnych ludzi w kajdany nasze zakuwamy. Kultury plemion co władzy i posiadania nie znają unicestwiamy. Bez celu i powodu jemy tyle, aż tłuszcz nam się ruszać zabrania. Na polityków krzywimy się, a w pracy naszej sami politykami się stajemy. Zniewolenie, śmierć, brzydota, brak celu i sensu. To są cywilizacji naszej metody.
Anarchiści co z państwem walczą – to są dopiero kręty przeklęte. Butelkami w policję rzucają, a przedtem je opróżnili trunkiem z którego dochód na policję jest przeznaczony. Jak to wytłumaczyć, że karmisz potwora, którego zabić pragniesz? Wzmacniasz go i ciosy mu dajesz? A gdyby tak odciąć mu tlen i zagłodzić go, bo on niczym innym nie żywi się jak krwią i pracą twoją. Podatkami, reklamami, odsetkami, inflacją. Zaprawdę nic robić nie musicie by wolnymi się stać, jeno przestać się zniewalać.
niedziela, 23 grudnia 2007
Głos Zaratustry
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz