niedziela, 12 sierpnia 2007

Trochę o wolności

Czy w ogóle istnieje coś takiego jak polepszenie jakości życia? Jednym z ważniejszych spostrzeżeń dla mnie jest to, że jesteśmy miarą wszechrzeczy. Oznacza to, że kryteria, w tym także te jakościowe ustala człowiek. Zarzuty o relatywizm odpieram wzruszeniem ramion. Trudno być dostatecznym relatywistą w relatywnym świecie. Oczywiście, że popieram i przestrzegam zasad, które działają i spełniają jakieś rolę. Nie ma co się przejmować zasadami, które istnieją tylko dla siebie. Do tego istnieje coś takiego jak kryterium bezwzględne, kiedy już ustalimy pożądany kierunek. Kryterium te da się ustalić wszędzie tam, gdzie da się zdigitalizować wynik działania, i poprawić wszędzie tam, gdzie istnieją instrumenty sterowania. Dla przykładu: Jeśli potrzebujemy szybkiego samochodu, to nie ma miejsca na subiektywne i arbitralne ocenianie samochodów. Musimy sprawdzić/wiedzieć który jest w stanie osiągnąć większą prędkość wyrażoną w jakichś jednostkach. Możemy też starać się poprawić osiągi poprzez mechaniczne modyfikacje. Dzieje się tak, ponieważ prędkość da się zmierzyć, wyrazić i porównać. Nie da się zdigitalizować np. ludzkich uczuć. Nie jesteśmy w stanie zmierzyć miłości, przyjaźni, bólu itd. Jeśli kontrola jest jednym z nieodzownych warunków wolności, obok świadomości, to może wskazywać, że kontrola i sterowanie tworzą bardzo przykry problemat. Osiągnięcie wolności jest bardzo ograniczone tam, gdzie trudno definiować, kontrolować i mierzyć. Proces myślenia jest według mnie nierozerwalnie powiązany z odczuwaniem emocji. Gdzie zatem umieścić pojęcie „wolnego myślenia”? Bardzo istotnym elementem mojego rozumienia wolności jest cel. Cel uwalnia nas od problematycznych dylematów typu wolność działania pod wpływem chwili kontra wolność do trzymania się długofalowych trendów. Jeśli moją wolą jest bycie uczciwym człowiekiem, to muszę nałożyć na siebie ograniczenia i powstrzymać się przed bardzo kuszącą kradzieżą. Osiągając tym samym wolność długofalową muszę poświęcić krótkoterminowe zachcianki. Oczywiście nie chciałbym z logicznego punktu widzenia sprawiać wrażenia, że dyskryminuję sytuację odwrotną, kiedy rezygnuję z bycia uczciwym na rzecz atrakcyjnego przedmiotu bez zapłacenia za niego. Co więcej, powiedzmy jasno, że bycie wolnym do bycia uczciwym oznacza niewolę do kradzieży, a wolność kradzieży zniewala nas do bycia uczciwym. W ten sposób dochodzimy do czwartego aspektu wolności – wyboru. Pojęcie wyboru może być mylące. Nie chodzi mi tutaj o wybór dostatecznej ilości opcji, niczym na sklepowych półkach (wręcz przeciwnie – nadmiar opcji może utrudniać bycie wolnym równie skutecznie co ich niedobór), ale o wybór jako akt świadomego umysłu. Tak rozumiany wybór jest utożsamiany z wolnością, ja jednak wolę wolność widzieć jako kategorię szerszą, której wybór jest częścią składową. Czy potrzebna jest zmiana jakości życia? Czy możliwe jest zmienić siebie? Czy chciałbym podjąć wolną decyzję? I na czym to miałoby polegać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz