Poszukiwania tożsamości nabrały jakiegoś kształtu. Ten pamiętnik służy tożsamości niewątpliwie. Jest to przecież cecha główna, bardzo charakterystyczna dla tożsamości. Że jest podmiot, który ma ciągłość. Pamiętnik pozwala tą ciągłość zachować, namacać, określić. Dzięki pamiętnikowi można zobaczyć jak ja się rozwijałem, czego się nauczyłem a co mi umknęło. Życie z dnia na dzień, bez rozwijania swojej świadomości istnienia na pewno jest przeciwnikiem tożsamości. Jestem tego pewien. Pamiętnik pozwala się wznieść ponad życie z dnia na dzień. Czy cechy które mnie określają, a które już zdyskwalifikowałem jako tożsamościowe (cechy charakteru, cechy nabyte), mogą być zastąpione przez zmianę i rozwój. Czy jednak w ten sposób odmawiam prawa do tożsamości komuś kto żyje z dnia na dzień. A może należałoby określić tą kategorię bliżej i zastanowić się czym jest tożsamość? Z pewnością nie jest to zadanie łatwe. Nie można przecież określić tożsamości jako zespołu cech, to byłoby nielogiczne. Tożsamość powinna mieć z pewnością coś wspólnego z ciągłością. Czy pamięć będzie tutaj odgrywała jakąś rolę? Myślę, że pamięć na tyle rozwinięta by pozwalała na prawidłowe myślenie i wyciąganie wniosków. Wspomnienia wyłączam całkowicie z mojego pojęcia tożsamości. Wspomnienia są zbyt ulotne i zbyt umowne. Stosunek do wspomnień może być częścią tożsamości, ponieważ jest odnawialny. Wszystko to, co jednostka jest w stanie wytworzyć ponownie, bez kopiowania samej siebie, ma duży udział w poczuciu tożsamości. Odnawialny stosunek do zjawisk, nie jest tym samym co np. Umiejętność rozwiązywania zadań matematycznych. Pozornie – mogę rozwiązać to samo równanie, i uzyskać powtarzalny wyniki kilka razy nie kopiując samego siebie, jest to jednak umiejętność, nie ma to związku z moim nastawieniem do tego działania. Jeśli natomiast nie pamiętając, że nie lubię jabłek, co jakiś czas będę się przekonywał, że tak jest. Będę mógł stwierdzić coś o sobie, o tym, jaki mam stosunek do jabłek. Jest to moja cecha charakterystyczna, utrzymująca się poprzez zmienne niezależne od mojej pamięci czy woli. Nie jestem pewien, czy taką cechę można przypisać do tożsamości. Tożsamość niewątpliwie jest poczuciem wyodrębnienia się ze środowiska. Świadomość, że istnieję ja, istota o ciągłym poczuciu bycia, o pewnych skłonnościach i właściwościach, daje mi odczucie wyodrębnienia. Jednak jeśli stracę niektóre z tych skłonności, czy nadal jestem tym samym człowiekiem, i czy tożsamość to jest to samo, co bycie w ogóle? Bycie człowiekiem lubiącym banany, to nie to samo co bycie człowiekiem nie lubiącym bananów, a przecież mogę zmieniać swój stosunek do bananów w ciągu mojego życia kilkakrotnie. A jeśli mamy do czynienia postawami uważanymi za daleko bardziej określające człowieka, jak np. Stosunek do aborcji, życia wiecznego itp. Które także mogą się zmieniać, musimy przyznać, ze proste bycie może się zmieniać. Szukając tożsamości, która powinna być czymś bardziej trwałym, musimy zrezygnować z zawierania w niej jakichkolwiek cech. Zatem tożsamość to coś więcej niż wyodrębnienie się ze środowiska, a jednocześnie mniej niż określenie siebie za pomocą cech pozornie mnie wyodrębniających z niego.
To tak samo, jak stwierdzenie, że to co tutaj napisałem to coś więcej niż zwykły bełkot, a jednocześnie mniej niż sensowny wywód. Dobranoc.
To tak samo, jak stwierdzenie, że to co tutaj napisałem to coś więcej niż zwykły bełkot, a jednocześnie mniej niż sensowny wywód. Dobranoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz