Bunt stanowi etap przejścia ze stanu z którym się nie zgadzam do stanu który będę akceptował. Pewnie można to nazwać buntem konstruktywnym, w odróżnieniu od buntu niekontruktywnego, który prowadzi do zniesienia stanu przeciwko któremu się buntuję.
Jeżeli rzeczywiście jest tak jak opisał to Darwin i Dawkins, to nasz świat, ten który znamy jako ludzie, jako istoty rozwinięte w danym środowisku, jest bardzo niewielkim ułamkiem tego co istnieje naprawdę. Te zmysły i ta percepcja do której jesteśmy zdolni to tylko to co wyewoluowało, dzięki temu byliśmy i jesteśmy zdolni przeżyć. Nie zostaliśmy „wysposażeni” przez naturę w nic co byłoby zbędne. To, że potrafimy myśleć jest zbiegiem okoliczności dzięki któremu możemy zajrzeć w obszary do tej pory niedostępne za pomocą zmysłów. Niemniej funkcjonujemy w świecie opartym na mnóstwie mniejszych i większych założeń. Właśnie tak chciałem napisać to zdanie. Człowiek kreuje świat za pomocą swoich zmysłów. Rzeczywistość społeczna funkcjonuje tylko i wyłącznie w ludzkich umysłach, jest więc jeszcze bardziej subiektywna niż obraz świata. Dlaczego więc tak trudno zmienić konstrukt społeczny? Możliwe, że konstrukt ten ewoluował tak, by stać się czymś na czym można się oprzeć. Innymi słowy musiał być stabilny, bo tylko taki spełnia swoją funkcję. Wytworzyły się pewne sztuczne granice w naszym sposobie myślenia, które tak utrudniają przełamanie kulturowych barier, czy mentalnych kajdan.
niedziela, 1 lipca 2007
Bunt
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz