Szczerość wobec siebie jest największym wyznacznikiem samostanowienia buntownika. Cokolwiek zbuntowany postanowi, tylko szczerość może być kryterium odróżniającym nowo zdefiniowane cele od starego stanu rzeczy. Dlatego buntownik jest czysty i zdrowy, bo odrzucił wszelkie sprzeczności, nie zgodził się na podejmowanie karkołomnych prób pogodzenia wielu nieprzystających do siebie faktów, spojrzeń i poglądów. Chcąc pozostać czystym musi budować uważając by nie powtórzyć błędów którym swoim buntem zaprzeczył. Niedostępna rzeczywistość „materialna”, złudna rzeczywistość „duchowa” czy nawet określająca rzeczywistość społeczna nie mogą stanowić punktu oparcia dla budowania tożsamości. Zaznaczyć należy, że nawet szczerość wobec siebie nie jest celem samym w sobie. Raczej jest koniecznością w warunkach wolności, wyborem oczywistym, choć nie koniecznym. Samotność człowieka stawia go ponad wszelkim prawem. Sztywne trzymanie się reguł ustanowionych przez samego siebie, w sytuacji, gdy te reguły już do niczego nie służą jest przejawem głupoty. Tak jest z wszelkim prawem, włączając w to prawo moralne. Jeśli ktoś zakrzyknie: „Toż to relatywizm czystej wody!”, odpowiem – to prawda. W pewnym sensie jest to relatywizm, ale tylko o tyle o ile relatywny możemy nazwać zdrowy rozsądek. Tak się składa, że zdrowy rozsądek jest jedną z najmniej relatywnych rzeczy. Dajmy na to religia, która mieni się być ostoją praw „obiektywnych”, a więc nie relatywnych. Istnieje wiele religii, i każda głosząc inny system moralny twierdzi, że system ów jest „absolutny”. Jest on tak absolutny, jak absolutnie podchodzi do niego człowiek. Ani joty więcej ni mniej. Jedni biorą pismo święte dosłownie, inni nazywają je zbiorem alegorii, gdzie jest tutaj absolutyzm? W każdym podejściu pewnie, ale tylko dla głoszącego. Zdrowy rozsądek oczywiście też można traktować absolutnie niejednoznacznie, dlatego właśnie twierdzę, że jest to wybór niekonieczny, chociaż z wielu powodów jedyny sensowny (dlaczego akurat sens ma być wyznacznikiem tego co dobre? – Pytanie do religijnych). Zdrowy rozsądek ma kilka założeń u podstaw swej definicji. Na przykład – przetrwanie jednostki, przetrwanie ludzkości, harmonia, wolność. Kolejność przypadkowa. Jeśli więc pogląd nie przechodzi dwóch prób – zdrowego rozsądku i szczerości wobec siebie – nie jest wart przyjęcia.
środa, 4 lipca 2007
niedziela, 1 lipca 2007
Bunt
Bunt stanowi etap przejścia ze stanu z którym się nie zgadzam do stanu który będę akceptował. Pewnie można to nazwać buntem konstruktywnym, w odróżnieniu od buntu niekontruktywnego, który prowadzi do zniesienia stanu przeciwko któremu się buntuję.
Jeżeli rzeczywiście jest tak jak opisał to Darwin i Dawkins, to nasz świat, ten który znamy jako ludzie, jako istoty rozwinięte w danym środowisku, jest bardzo niewielkim ułamkiem tego co istnieje naprawdę. Te zmysły i ta percepcja do której jesteśmy zdolni to tylko to co wyewoluowało, dzięki temu byliśmy i jesteśmy zdolni przeżyć. Nie zostaliśmy „wysposażeni” przez naturę w nic co byłoby zbędne. To, że potrafimy myśleć jest zbiegiem okoliczności dzięki któremu możemy zajrzeć w obszary do tej pory niedostępne za pomocą zmysłów. Niemniej funkcjonujemy w świecie opartym na mnóstwie mniejszych i większych założeń. Właśnie tak chciałem napisać to zdanie. Człowiek kreuje świat za pomocą swoich zmysłów. Rzeczywistość społeczna funkcjonuje tylko i wyłącznie w ludzkich umysłach, jest więc jeszcze bardziej subiektywna niż obraz świata. Dlaczego więc tak trudno zmienić konstrukt społeczny? Możliwe, że konstrukt ten ewoluował tak, by stać się czymś na czym można się oprzeć. Innymi słowy musiał być stabilny, bo tylko taki spełnia swoją funkcję. Wytworzyły się pewne sztuczne granice w naszym sposobie myślenia, które tak utrudniają przełamanie kulturowych barier, czy mentalnych kajdan.