Być może właśnie strach jest kluczowym czynnikiem. Nie może być porażki tam gdzie nie ma strachu. Strach skrzywia nasz osąd i zmienia nas w ofiary. Strach to nie to samo co świadomość zagrożenia. Mam na myśli strach fizjologiczny, z którym nie da się poradzić w prosty sposób, a na pewno bezcelowym byłoby zaprzeczanie jego istnieniu. Życie w strachu to życie ofiary czekającej na drapieżnika, z drugiej strony nawet najsilniejszy drapieżnik ma swoich śmiertelnych wrogów.
Pewnie nie jestem samotny w poczuciu zagubienia, nadal jednak czuję się osamotniony, i nie zmienia to faktu, ze poczucie zagubienia jest tak samo przejmujące gdy współodczuwa się je w nobilitującym towarzystwie kilku miliardów innych małp.
Nie chcę by tak wyglądało me życie, to nie jest to o czym marzyłem. Nie chcę też weryfikować moich marzeń ni też wymieniać je na marzenia o pieniądzach czy ludzkim podziwie. Zbyt wiele wiem o tym jak chciwość jest niezmienna w zmiennej naturze ludzkiej, i jak bardzo centrum naszych światów jest skoncentrowane w centrach nas samych. Tym samym nie wystarczy nawet by cel istniał do tego by był wart pójścia ku niemu (nie żebym znał taki).
Strach zniewala. Zabiera wolność. Brak strachu jest warunkiem koniecznym do uzyskania wolności. Jednocześnie może być najtrudniejszym do spełnienia, dlatego, że jest czysto fizjologiczny. Nie możemy w prosty sposób wpływać na to co się dzieje w środku naszych mózgów. Jedyne co mamy do dyspozycji to myśli, ulotne i ułudne. Których największą zaletą i wadą jednocześnie jest to, jak bardzo oddalone od rzeczywistości mogą być.
czwartek, 15 marca 2007
Strach
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz